Czy możliwy jest seks wirtualny?
Kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu mogliby się nad tym pytaniem zastanawiać pisarze science-fiction. Dziś odpowiedź na to pytanie jest krótka: „tak”. Pojęcie seksu wirtualnego oznaczać będzie wszystkie aktywności związane z siecią, które u wirtualnego seksoholika wywołują podniecenie seksualne. Pomysłów na pobudzenie seksualne jest całkiem sporo: pornografia (zdjęcia i filmy oglądają przede wszystkim mężczyźni), rozmowy prowadzone na czatach erotycznych (o seksie lubią rozmawiać kobiety), flirtowanie i romanse, masturbacja, seks wirtualny.
Stosunek uzależnionych mężczyzn do uzależnionych kobiet wynosi 5 do 1, ale dystans stopniowo zmniejsza się. Podobno aż 20% osób uzależnionych od internetu daje się wciągać w seks wirtualny, ale odsetek uzależnienia od cyberseksu nie odbiega od procentu osób uzależnionych od seksu w społeczeństwie.
Według Younga kobiety pociąga w cyberseksie możliwość ukrycia swojego wyglądu i swobodniejszego zachowania, a także wyrażania zadowolenia seksualnego. Mężczyźni nie muszą się bać realnych problemów związanych z dziedziną seksu – w świecie wirtualnym nie muszą sprostać czyimś wymaganiom ani lękać się impotencji czy przedwczesnego wytrysku. Podoba się cyberseksoholikom anonimowość, ułatwia uprawianie seksu w świecie wirtualnym łatwy i tani dostęp do sieci, która oferuje nawet takie możliwości, jak wymiana słów czy obrazów w czasie rzeczywistym.
Ciekawe są badania pokazujące, że aż 57% osób uzależnionych oddaje się flirtowi za pośrednictwem sieci, ale tylko 31% praktykuje seks w realu, co znaczy, że uzależnieni nie chcą/nie potrafią przejść od wirtualnych relacji do tych prawdziwych. Z cyberseksem wydaje się nie łączyć żadna odpowiedzialność: możesz mówić i robić co chcesz, swobodnie zmieniać partnerów, udawać kogoś innego niż jesteś, zaspokajać się bez zaangażowania w budowę głębszej relacji z drugą osobą.
Cybersex addiction jest podsycany nie tylko przez łatwe zaspokojenie seksualne. Być może głównym czynnikiem wciągającym w uzależnienie nie jest samo seksualne przeżycie, ale ucieczka od rzeczywistości i związanych z nią problemów. To prowadzi uzależnionego do przeżywania rzeczywistości równoległej.
To ciekawe: seks jest wirtualny, ale jego konsekwencje – jak najbardziej realne. Szczególnie mocno doświadczają tego życiowi partnerzy cyberseksoholika, którzy żyją w poczuciu odrzucenia i ciągłym napięciu, w związku z czym cierpi cały związek, a partnerzy oddalają się od siebie emocjonalnie coraz bardziej. Poczucie zdrady prowadzi do braku nadziei, a może zakończyć się również depresją. Negatywnych skutków uzależnienia doświadczą oczywiście także dzieci.
Pomimo tego ponad połowa ankietowanych twierdzi, że praktyka cyberseksu nie jest zdradą wobec rzeczywistego, niewirtualnego partnera! Tłumaczą to brakiem kontaktu fizycznego z wirtualnym partnerem oraz tym, że nie angażują się emocjonalnie w relację z nim.
Według Millarda osoba współuzależniona przechodzi przez trzy fazy. Najpierw nie widzi źródła problemu w związku, dlatego całą winę przypisuje sobie. Potem odkrywa uzależnienie partnera, a kiedy to się stanie – przeżywa szok. Jest rozczarowana, wściekła, czuje się zdradzona. W stadium trzecim próbuje walczyć z uzależnieniem partnera. Prowadzi to do zachowań typowych dla współuzależnionego.
Źródło:
Cesare Guerreschi, Nowe uzależnienia, Kraków (Salwator) 2006.
Autor: Sławomir Zatwardnicki