Toksyczne związki

Love addiction powoduje, że osoba wymaga od drugiej osoby całkowitego oddania, pasożytuje na niej. W takiej relacji będzie brakować bliskości, ale z powodu lęku przed zmianą uzależniony nic z tym nie zrobi – tłumi swoje pragnienia i nie rozwija się emocjonalnie.

Uzależniony dąży w ten sposób do zachowania poczucia bezpieczeństwa, które mogłoby zostać zachwiane, gdyby został odrzucony; a taka uzależniona osoba tak bardzo utożsamia się z osobą kochaną, że bez niej nie ma dla niej życia (wiąże się to z niską samooceną uzależnionego). To dlatego dla partnera zrobi wszystko, bo myśli, że w ten sposób uratuje związek. Sama będzie miała niewypowiedziane i może nawet nieuświadomione potrzeby, których żaden człowiek nie jest w stanie spełnić, a których to spełnienia będzie oczekiwać – podświadomie – od swojego partnera.

Emocjonalnie uzależnieni zrobią wszystko, żeby coraz więcej przebywać z ukochaną osobą, byle tylko w coraz większym stopniu („dawce”) otrzymywać od niego dowody przywiązania. Będą pożądać i tęsknić za całkowitym posiadaniem drugiej osoby, albo za byciem posiadanym przez nią. Jeżeli oboje partnerzy są w ten sposób uzależnieni, zaniedbają wszystko inne – począwszy od relacji z innymi osobami, a skończywszy na rozwijaniu własnych zainteresowań czy nawet wypełnianiu swoich obowiązków – byle tylko „upajać” się toksyczną relacją z partnerem. Tracą wtedy zdolność jakiegokolwiek krytycznego spojrzenia i na siebie, i na partnera. Powstające w takim związku wyrzuty sumienia – podświadomie czują, że coś w relacji jest nie w porządku – tłumią zwiększaniem dawki „narkotyku miłości”.

W przypadku takich relacji opartych na obsesyjnej miłości nie liczy się dobro obiektu uczuć, ale własne potrzeby. Zresztą sam obiekt nie jest traktowany obiektywnie – wyobrażenia o nim nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością, są raczej projekcją pragnień. Stąd obiekt miłości często jest wyidealizowany i przypisuje mu się atrybuty boskie (zbawiciel). A im bardziej taki obiekt odrzuca afekty uzależnionego, tym bardziej ten ostatni angażuje się w relację. Mimo rosnących kosztów relacji zabiega o jej intensywność emocjonalną i trwałość. Jego działania mogą stać się wtedy autodestrukcyjne. Czerpie energię z każdej sytuacji czy zachowania partnera, które mogą potwierdzać trwałość czy intensywność związku (szukanie „dowodów, że kocha”).

Uzależnienie od drugiej osoby może łączyć się ze współuzależnieniem. Pojawi się ono na pewno wtedy, kiedy partner uzależnionego od miłości wprowadzi do związku innego rodzaju uzależnienie. Sytuacja odwrotna, czyli najpierw istniejące uzależnienie i wynikające z niego współuzależnienie, również może prowadzić do toksycznej miłości, na przykład, kiedy osoba współuzależniona zacznie obsesyjnie pragnąć powrotu do „starych, dobrych lat” początku relacji. Dodać trzeba, że we współuzależnieniu obydwie osoby mają problem, a w przypadku nałogowej miłości może być tak, że tylko jedna ze stron wykazuje niezdrowe postawy.

Osoba współuzależniona nie „nauczyła” się dbać o swoje potrzeby, nie umie ich nawet wyrażać (często taką postawę wyniosła już z domu). Odsuwanie własnych potrzeb i pragnień prowadzi do odsunięcia samego siebie – jest to tzw. „choroba utraconego «ja»”. To właśnie słabość „ja” powoduje, że osoba współuzależniona trwa w związku z dysfunkcyjnym partnerem.

Źródła:
C. Guerreschi, Nowe uzależnienia, Kraków 2006.
R. Hemfelt, F. Minirth, P. Meier, Miłość to wybór. O terapii współuzależnień, Poznań 2004.
L. Kapler, Pułapki i diagnozy współuzależnienia, http://www.terapia.rubikon.net.pl.
Strona Anonimowych Uzależnionych od Seksu i Miłości: http://www.slaa.pl.

Autor: Sławomir Zatwardnicki