Warunki sprzyjające uzależnieniu od zakupów
„E tam, ludzie jak kupowali, tak kupują”- mógłby ktoś tymi słowy posądzić autora tekstu o nadmierny pesymizm i straszenie uzależnieniem zakupoholizmu- „gdzie tu problem, jaki tam nałóg?”. Ale czy rzeczywiście nie zaszła w dziedzinie dokonywania zakupów jakaś zmiana, która ułatwia popadnięcie w niekontrolowany shopping?
Nawet tradycyjny sposób kupowania- pójście do sklepu- przeszedł transformację. Przede wszystkim wpływa na kupującego wszechogarniająca go reklama, przed którą nie ma on szansy uciec. Czasem jeszcze słyszy się osoby, które twierdzą, że są odporne na reklamy, ale tak naprawdę są w tej swojej naiwnej wierze tylko… śmieszne. I tak właśnie pewnie patrzą na reklamożerców spece od reklam, którzy w ich tworzenie wkładają najnowocześniejszą wiedzę, w tym psychologiczną, a nierzadko również nieuczciwe intencje. To sprawia, że prawie nie ma mocnych na bombardowanie reklamodawców.
Do tego dochodzi presja otoczenia, która powoduje, że nie wypada nie mieć; a nawet nie można nie mieć. A skoro nie wypada, a nawet nie można, dla tych, co muszą mieć, a nie mają za co, proponuje się kredyty (najgroźniejsze dla kompulsywnego nabywcy są karty kredytowe, ponieważ wirtualny pieniądz wydaje się łatwiej i łatwiej wypiera się ze świadomości problem uzależnienia) lub korzystne (tak, ale dla kogo?) raty. A jeszcze sztab fachowców (psychologów, socjologów i marketingowców) dba o odpowiednią oprawę zakupów, tworząc specjalną atmosferę (działanie na emocje, muzyka w tle przygotowywana przez sound designera, wymyślne wystawy sklepowe itp.).
Również pojawienie się sprzedaży telefonicznej czy telewizyjnej (telemarketing) sprzyja pogłębianiu się uzależnienia (szczególnie wśród kobiet). Żeby zrobić zakupy, nie trzeba wychodzić z domu i pilnować godzin otwarcia sklepu, można zapłacić kartą, a przede wszystkim pozostać anonimowym. Kompulsywnemu nabywcy trudno oprzeć się propozycji składanej mu przez odpowiednio wyszkoloną osobę; szczególnie w sprzedaży przez telefon, bo między sprzedającym a kupującym wytwarza się międzyludzka relacja.
Jeszcze większym zagrożeniem dla osoby uzależnionej od kupowania stanowi internet. (Istnieje też ryzyko nałożenia się dwóch rodzajów uzależnień: od kupowania oraz od internetu). W przypadku zakupów przez internet sprzyjają temu: anonimowość (nie ma presji norm społecznych, szopoholik pozostaje nienamierzony przez czujny wzrok znajomych), szybkość (natychmiastowe lekarstwo na dyskomfort; powstające poczucie winy może być uciszane kolejnymi zakupami), brak jakiejkolwiek kontroli z zewnątrz (uzależniony jest prawie nieograniczony w zaspokajaniu swoich potrzeb), emocjonalny wpływ multimedialnego przekazu, który uniemożliwia dokonanie oceny i samokontrolę osoby uzależnionej.
Być może (być może, ponieważ nie ma wystarczających badań na ten temat) istnieje zależność pomiędzy łatwością, z jaką mamy do czynienia w procesie dokonywania zakupów, a popadaniem w natręctwa w tej dziedzinie. Mimo, że nie ma badań potwierdzających tę hipotezę, doświadczenie, które każdy z nas ma w dziedzinie szopingu, przychyla się do potwierdzenia założonej tezy.
Źródła:
C. Guerreschi, Nowe uzależnienia, Kraków 2006.
Autor: Sławomir Zatwardnicki