Zależność czy uzależnienie od telefonu?
Jest na tyle dostępny, że używany nie tylko w celu przekazania informacji, ale również dla przyjemności. To wystarczy, żeby człowiek mógł uzależnić się nawet od niego. Bo to, że każdy jest zależny od telefonu komórkowego, nie ulega wątpliwości. A od tej zależności do uzależnienia jest tylko mały krok. Codzienne używanie telefonu nakręca spiralę przyzwyczajenia.
Szczególnie narażeni na niebezpieczeństwo uzależnienia są oczywiście ludzie młodzi, którzy namiętnie korzystają z telefonów i wszystkich funkcji, które te im oferują. Łatwo przyswajają nową formę komunikowania się (np. SMS-y), ale potem nie potrafią się już bez niej obejść (dlatego mogą np. budzić się w nocy, żeby czytać i odpisywać na SMS-y!). Drugą grupę ryzyka stanowią mężczyźni w wieku 40-45 lat, którzy prowadzą aktywny tryb życia wymagający dużej aktywności. Także u osób o niskiej samoocenie, a dużych problemach w tworzeniu relacji z innymi, może pojawić się przymus korzystania z telefonu, który miałby niwelować deficyt kontaktów towarzyskich.
Uzależnieni od telefonów komórkowych przywiązują wielką wagę do ich posiadania. Niekoniecznie się do tego przyznają, ale faktem jest, że nie potrafią bez telefonu funkcjonować. Gdziekolwiek są, jest z nimi telefon. Nie odkładają go nigdy, nawet wtedy, kiedy rozmawiają ze znajomymi lub siedzą w kinie. Komunikują się z innymi głównie przez telefon nie dlatego, że jest to konieczne – raczej względy emocjonalne czy społeczne biorą tutaj górę. Czasem „komórka” w ich ręku może być narzędziem sprawowania kontroli nad drugą osobą. Często odczuwają też przymus kontaktu telefonicznego z innymi, choć mogliby spotkać się bezpośrednio.
Przeprowadzone badania pokazują, że odstawienie ciągle używanego telefonu komórkowego powodowało w jego użytkownikach następujące konsekwencje: pojawiały się u nich nerwowe tiki (np. wkładanie i wyciąganie rąk z kieszeni, niespokojne spoglądanie na zegarek itp.), ogarniał ich niepokój, łatwo tracili panowanie nad sobą, a nawet można było u nich zaobserwować stany depresyjne czy ataki paniki (na przykład psychoterapeutka P. Vinciguerra, która zajmuje się leczeniem ataków paniki, twierdzi, że osoby uzależnione od telefonu, kiedy z jakiegoś powodu nie mają go przy sobie, mogą ulec atakom paniki). Uzależnieni nie potrafili stawić czoła rzeczywistości, w której brakowało możliwości korzystania z telefonu.
Oczywiście jak w przypadku każdego uzależnienia, tak i tutaj uzależnieni niełatwo przyznają się do swojego problemu i bagatelizują ilość czasu, który poświęcają na swój telefoniczny nałóg. Będą tłumaczyć się wygodą i bezpieczeństwem, a także koniecznością używania telefonu („jak można żyć bez niego w dzisiejszych czasach?”). Im prędzej jednak rozpoznane zostanie uzależnienie, tym lepiej. Każde kolejne sięgnięcie po telefon w celu zaspokojenia jakiejś potrzeby czy uśmierzenia niepokoju będzie tylko pogłębiało problem i prowadziło do coraz większego przyzwyczajenia.
Źródła:
C. Guerreschi, Nowe uzależnienia, Kraków 2006.
P. Kmieć, Rośnie liczba uzależnionych od komórek, http://www.dziennik.pl/.
Komórki powodem ataku paniki, http://www.jezus.com.pl/.
Telefony komórkowe uzależniają i stresują, http://www.psychologia.net.pl/.
Używanie telefonów komórkowych potęguje stres, http://www.psychologia.net.pl/.